Jest skuteczniejsza od najdoskonalszych laserowych "suszarek", stacjonarnych i przenośnych fotoradarów. Każdy, kto jeździ po naszych drogach często i szybko, prędzej czy później ma do czynienia z tajną bronią policji. Wideorejestrator w nieoznakowanym radiowozie, który na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od cywilnego auta, to broń zabójcza dla portfeli, a niekiedy również praw jazdy drogowych piratów. Czy policja używa jej legalnie?
Oczywiście, nie można zakwestionować legalności prowadzenia kontroli prędkości. Wątpliwości kierowców budzi jednak sposób jej wykonywania. Policyjny wideorejestrator, zamontowany w "cywilnym" aucie przez dziesiątki minut może rejestrować kolejne wykroczenia, które popełnił jadący przed lub za nim kierowca.
Wielu zatrzymanych, którzy wpadli w taką zasadzkę twierdzi, że zostali sprowokowani do szybkiej jazdy. - Raz dałem się nabrać, radiowóz, z ukrytym wideorejestratorem jechał znacznie wolniej niż pozwalały przepisy - przypomina sobie Andrzej Pawlikowski, kierowca z wieloletnim stażem. - Specjalnie spowalniał ruch czekając na naiwniaka. Niestety trafiło na mnie.
Zdarzają się sytuacje w których samochód jest "śledzony" przez kilka kilometrów, a nieoznakowany radiowóz podjeżdża blisko filmowanego pojazdu, "skłaniając" kierowcę do coraz szybszej jazdy, a w efekcie do łamania kolejnych przepisów. Bywa też, że kierowca auta z policyjną kamerą jedzie agresywnie, skacząc z pasa na pas, wyprzedzając kolejne samochody w oczekiwaniu na młodego kierowcę, który przyjmie ten sam styl jazdy i da się wciągnąć w niebezpieczną grę. Czy policjanci w tajnych radiowozach prowokują kierowców?
- Opisane zachowanie policjanta nie mieści się w granicach przewidzianych przez prawo i może dodatkowo wywołać zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym - komentuje mecenas Roman Nowosielski. - Po drogach poruszają się nie tylko kierowcy z dużym doświadczeniem, ale również osoby które od niedawna mają prawo jazdy. Mogą przestraszyć się opisanych zachowań policjantów i wykonać błędne manewry, które mogą doprowadzić do tragicznych konsekwencji .
Zdaniem policji, takie praktyki nie mają miejsca. - W określonych przypadkach, zwłaszcza przekroczenia dozwolonej prędkości, policjanci dostosowują prędkość pojazdu służbowego do prędkości kierującego, popełniającego wykroczenia aby zarejestrować naruszenie przepisów oraz podać sygnał do zatrzymania - wyjaśnia naczelnik wydziału nadzoru i koordynacji Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, podinsp. Józef Syc.
W sytuacji, gdy radiowóz nie korzysta w ruchu z uprzywilejowania, czyli z sygnałów dźwiękowych i świetlnych jest zwykłym uczestnikiem ruchu. To oznacza, że policjanci również dopuszczają się wykroczenia. Jednak policja tłumaczy takie zachowanie wyższą koniecznością - W tym przypadku celem nadrzędnym jest ujawnienie sprawcy wykroczenia i natychmiastowe powstrzymanie go od narażania innych uczestników ruchu na niebezpieczeństwo - dodał Syc.
Biuro Ruchu Drogowego KGP wyjaśnia, że w takich okolicznościach policjanci podlegają wyłączeniu odpowiedzialności za wykroczenie w myśl zasady obowiązującej w prawie karnym i w prawie o wykroczeniach: "kto działa w ramach norm prawnych, nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za wykroczenie, chociażby jego czyn wyczerpywałby formalnie znamiona jakiegoś wykroczenia".
- Nie można kwalifikować tego jako wykroczenia. W przeciwnym wypadku, gdyby łamiący przepisy kierujący uciekał łamiąc zasady ruchu drogowego, a policjanci winni byli je bezwzględnie przestrzegać, nigdy by go nie dogonili - przyznaje mecenas Roman Nowosielski.
Jak informuje KGP, stanowisko policji zostało potwierdzone w lutym 2009 r. wyrokiem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, który orzekał w sprawie przeciwko policjantowi, pełniącemu służbę za kierownicą tajnego radiowozu z wideorejestratorem. W uzasadnieniu tego wyroku, sąd zaznaczył m.in., że poruszanie się przez policjanta ze znacznie większą niż dopuszczalna prędkością było zasadne, ponieważ istniała realna szansa dogonienia pojazdu i zarejestrowania popełnionego przez kierowcę wykroczenia.
- Ze stanowiskiem KGP nie sposób się zgodzić, ponieważ wyrok sądu bydgoskiego dotyczy poruszania się pojazdem nieoznakowanym z nadmierną prędkością, co u kierowcy "gonionego" samochodu mogło wywołać przeświadczenie, że jest on przedmiotem agresywnego zachowania osób nieuprawnionych - mówi mecenas Roman Nowosielski.
Zdaniem prawnika, gdyby policjanci zawczasu zasygnalizowali swoją tożsamość poprzez włączenie odpowiednich świateł i sygnałów dźwiękowych, sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyż każdy uczestnik ruchu drogowego byłby zobowiązany uwzględnić ich zachowanie na jezdni i właściwie zareagować.

j.w.
chciałbym poznać sposób zgodny z prawem łapania tych niestosujących się do ograniczeń prędkości
jest/byl taki program jak
jest/byl taki program jak Uwaga Pirat.
Jassne,ze szybki kierowca jest dość uciązliwy na drodze, często niebezpieczny, ale na brode gandalfa! 2 auta to spotęgowanie niebezpieczenstwa.
Mamy równych i równieszych? Zwykłemu człowiekowi się trafii 500 zł mandatu, a policjantowi tajniakowi pochwała?
Nawet Terry Pratchett tego nie wymyślił.
Dodaj nową odpowiedź