Katowiccy kierowcy zaczęli korzystać z trasy rolkowo-rowerowej, wybudowanej za pół miliona złotych w Dolinie Trzech Stawów. Straż miejska nie może ich karać. - Zrobimy wszystko, żeby ukrócić te praktyki - zapowiada magistrat
Przebiegająca przez środek Doliny Trzech Stawów trasa to najlepsze miejsce w regionie do jazdy na rolkach. Szeroka aleja, którą rolkarze dzielą z rowerzystami, ma kilka kilometrów długości, gładki jak stół asfalt i oświetlenie. Władze miasta wybudowały ją trzy lata temu za pół miliona złotych. Popołudniami i w weekendy z trasy korzystają setki rolkarzy oraz rowerzystów. Wielu z nich przyjeżdża tam z dziećmi.
Przy wjeździe w aleję postawiono tablicę z regulaminem oraz widoczne z daleka znaki zakazujące jazdy samochodem. Jednak kierowcy, wracający z centrum handlowego Trzy Stawy lub pobliskiej stadniny koni, zaczęli znaki lekceważyć. Od pewnego czasu korzystają z alejki jak z normalnej drogi, bo to skrót, który ułatwia im wyjazd na trasę na Sosnowiec lub Bielsko-Białą. Wielu kierowców, lawirując między rolkarzami, nawet nie zwalnia.
- Raz widziałem jak wieczorem pośrodku trasy zatrzymały się dwa wozy z nastolatkami, którzy zaczęli podrywać dziewczyny. Kiedy zadzwoniłem do straży miejskiej, dyżurny powiedział, że nie mogą interweniować i poradził, żebym zadzwonił do gajowego, bo alejka leży na terenach należących do Lasów Państwowych - zaalarmował nas jeden z Czytelników.
Straż miejska przyznaje, że jest bezsilna wobec kierowców, którzy przejeżdżają przez trasę rolkowo-rowerową w Dolinie Trzech Stawów. - Wszystko przez to, że nie jest to droga publiczna i nie obowiązują na niej zasady ruchu drogowego - mówi Krzysztof Król, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Katowicach. Oznacza, że strażnicy nie mogą karać kierowców łamiących przepisy. Spotkanie z patrolem kończy się co najwyżej pouczeniem. - Nasze patrole starają się też zawracać amatorów jazdy alejką, ale z oczywistych względów nie mogą tam stać cały czas - podkreśla Król.
Bezkarni są także ci, którzy parkują swoje wozy na trasach rowerowych przed położonymi w Dolinie Trzech Stawów restauracjami Pan De Rossa i La Cantina. One także nie mają statusu publicznego.
Po interwencji "Gazety" Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy katowickiego magistratu, zapowiedział, że władze miasta zrobią wszystko, aby rolkarze i rowerzyści mogli czuć się w Dolinie Trzech Stawów bezpiecznie. - Nie po to budowaliśmy te trasy, żeby teraz jeździły lub parkowały na nich samochody - podkreśla Bojarun. Zadeklarował, że straż miejska zostanie zobligowana do wykorzystania wszystkich możliwych przepisów, aby karać niezdyscyplinowanych kierowców. - Dajcie nam trochę czasu. Posuniemy się do tego, że będziemy odholowywali samochody. I to bez względu, czy jest to porsche, ferrari, czy mercedes - mówi rzecznik magistratu.
Jeżeli działania straży miejskiej nie poskutkują, władze miasta przy wjazdach w alejkę postawią słupki.

trasa rolkowo-rowerowa
Jak nie zostanie wprowadzony znak B-1 ze stosowną adnotacją lub znak D-40 to żadna mobilizacja straży nie pomoże , strażnicy nie dadzą się wrobić-pozostanie czekać na zmianę przepisów lub ustawić zawsze skuteczne słupki
Dodaj nową odpowiedź