Jak to jest z tymi mandatami czyli praktyczne aspekty teorii

2010-04-20

Pani Jadzia dostała mandat, a pani Zosia nie. Dlaczego?

Mandat, słowo – klucz, które mało kto kojarzy w pozytywnym ujęciu. Do napisania tego materiału zainspirowały mnie liczne pytania w tej kwestii i jedna rozmowa telefoniczna, której streszczenie, choć uproszczone, przytaczam poniżej:

- Halo, słucham?
- Dzień dobry panu, czy rozmawiam z komendantem?
- Tak, w czym mogę Pani pomóc?
- Proszę pana, jestem oburzona i wstrząśnięta! Dostałam dzisiaj mandat!
- Rozumiem ale czy może Pani podać więcej szczegółów ?

W tym miejscu pada szeroki opis sytuacji, miejsca, i czynu, które na razie pominę.

- Proszę Pani, mam świadomość, że nie spodoba się Pani to, co teraz powiem ale na podstawie tego, co usłyszałem muszę stwierdzić, że funkcjonariusze zareagowali prawidłowo, a czyn, który Pani popełniła, jest wykroczeniem, z mocy prawa karanym grzywną w drodze mandatu karnego.
- Proszę pana! Ja to doskonale wiem i nie mam pretensji o ten mandat.
- W takim razie w czym rzecz?
- Obok mnie parkowała inna kobieta i ona mandatu nie dostała!

Sytuacja, na pierwszy rzut oka humorystyczna, zapewniam jednak, że rozmowa podobnej treści rzeczywiście miała miejsce. Mało tego, sytuacje, opisane w tej rozmowie zdarzają wcale nie tak rzadko.

 

By objaśnić tę, pozornie niezrozumiałą, sytuację muszę odwołać się do kilku aktów prawnych. Postępowanie mandatowe, prowadzone jest na podstawie Ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Natomiast kary za wykroczenia, środki karne oraz zasady ich wymiaru określone są w Ustawie z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń. Orzekanie w sprawach o wykroczenia, w tym również w postępowaniu mandatowym, zgodnie z zasadami polskiego prawa odbywa się w drodze indywidualnej oceny danego zdarzenia. Organ orzekający wymierza karę według swojego uznania, oceniając stopień społecznej szkodliwości czynu, biorąc pod uwagę cele kary: w zakresie społecznego oddziaływania oraz zapobiegawcze i wychowawcze. W przypadku postępowania mandatowego organem orzekającym w sprawie jest funkcjonariusz. Nie jest to łatwa rola i jest to jedyny przypadek, gdy jedna osoba, właśnie ów funkcjonariusz, musi pełnić jednocześnie trzy role: oskarżyciela, sędziego, a także obrońcy. Jego zadaniem jest zważyć wszystkie za i przeciw, zachowując niezbędny obiektywizm, a przy tym cały czas obowiązany jest mieć na uwadze, by kara spełniła swój cel wychowawczy, którym jest doprowadzenie do sytuacji, by ukarana osoba w przyszłości nie dopuściła się ponownie czynu zabronionego. Wymierzając karę, funkcjonariusz obowiązany jest wziąć pod uwagę w szczególności rodzaj i rozmiar szkody wyrządzony wykroczeniem, stopień winy, pobudki jakie kierowały sprawcą, sposób działania, stosunek do pokrzywdzonego lub naruszonego dobra, jak również właściwości, warunki osobiste i majątkowe sprawcy, jego stosunki rodzinne, sposób życia przed popełnieniem i zachowanie się po popełnieniu wykroczenia, a także wszelkie okoliczności towarzyszące popełnieniu wykroczenia, zarówno uznawane za łagodzące, jak i obciążające sprawcę.

Tyle teorii, przejdźmy teraz do strony praktycznej. By zobrazować sytuację, przedstawię dwa zdjęcia z interwencji niemal identycznej, jak w opisanej wcześniej rozmowie telefonicznej. Niemal, gdyż w tym przypadku mamy do czynienia z czterema pojazdami i czterema kierującymi.

 

foto nr 1

 

 

foto nr 2

 

Na zdjęciu nr 1 widzimy następujące pojazdy: Fiat Ducato, Fiat Seicento, BMW oraz Peugeot. Wszystkie zaparkowane są niezgodnie z dyspozycją wynikającą z art. 47 Ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym, dopuszczającą zatrzymanie lub postój pojazdu na chodniku pod warunkiem, że szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza, niż 1,5 metra. Ponadto kierujący Fiatem Ducato nie zastosował się do przepisu zabraniającego zatrzymania lub postoju na chodniku pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 tony. W jego przypadku mamy do czynienia z tak zwanym jednoczynowym zbiegiem wykroczeń, czyli jednoczesnym popełnieniem dwóch czynów zabronionych w tym samym miejscu i czasie.

Pozostawmy na chwilę furgonetkę, przyjrzyjmy się samochodom osobowym. Czy wszystkie one naruszyły tę samą normę prawną? Jak najbardziej. We wszystkich trzech przypadkach kierujący nie pozostawili wymaganej przepisami wolnej przestrzeni chodnika o szerokości 1,5 m. Ale czy można powiedzieć, że wszyscy trzej kierujący popełnili dokładnie ten sam czyn? Oczywiście – nie.

W przypadku Fiata Seicento i Peugeota, szerokość pozostawionego do korzystania przez pieszych chodnika, choć mniejsza, niż wymagane 1,5 metra umożliwia jednak pieszemu przejście. Natomiast kierujący BMW zaparkował go w taki sposób, że pieszy zmuszony jest zejść na jezdnię, by ominąć pojazd, co znakomicie widoczne jest na zdjęciu nr 2 Na drogach o dużym natężeniu ruchu jest to bardzo niebezpieczne, wystarczy moment nieuwagi, by doszło do tragedii. Podobnie    w przypadku Fiata Ducato – tutaj również piesi zmuszeni byli wchodzić na jezdnię. W takich sytuacjach dochodzi właśnie do zróżnicowania kar.

Kierujący Fiatem Seicento i Peugeotem zostali ukarani w mniejszym wymiarze, niż kierowcy Fiata Ducato i BMW. Analogiczna sytuacja spotkała też panią, z którą rozmawiałem przez telefon. Pani ta zaparkowała prawie tak samo, jak pojazd obok, jednak to „prawie”, okazało się zbyt wielką różnicą.

 

 

powyższy tekst został również opublikowany na stronie www.strazmiejska.org

autor: 
Andrzej Cierzyński
Twoja ocena: brak Średnia: 4.7 (3 głosów)

Dodaj nową odpowiedź