Pani Jadzia dostała mandat, a pani Zosia nie. Dlaczego?
Mandat, słowo – klucz, które mało kto kojarzy w pozytywnym ujęciu. Do napisania tego materiału zainspirowały mnie liczne pytania w tej kwestii i jedna rozmowa telefoniczna, której streszczenie, choć uproszczone, przytaczam poniżej:
- Halo, słucham?
- Dzień dobry panu, czy rozmawiam z komendantem?
- Tak, w czym mogę Pani pomóc?
- Proszę pana, jestem oburzona i wstrząśnięta! Dostałam dzisiaj mandat!
- Rozumiem ale czy może Pani podać więcej szczegółów ?
W tym miejscu pada szeroki opis sytuacji, miejsca, i czynu, które na razie pominę.
- Proszę Pani, mam świadomość, że nie spodoba się Pani to, co teraz powiem ale na podstawie tego, co usłyszałem muszę stwierdzić, że funkcjonariusze zareagowali prawidłowo, a czyn, który Pani popełniła, jest wykroczeniem, z mocy prawa karanym grzywną w drodze mandatu karnego.
- Proszę pana! Ja to doskonale wiem i nie mam pretensji o ten mandat.
- W takim razie w czym rzecz?
- Obok mnie parkowała inna kobieta i ona mandatu nie dostała!
Sytuacja, na pierwszy rzut oka humorystyczna, zapewniam jednak, że rozmowa podobnej treści rzeczywiście miała miejsce. Mało tego, sytuacje, opisane w tej rozmowie zdarzają wcale nie tak rzadko.
By objaśnić tę, pozornie niezrozumiałą, sytuację muszę odwołać się do kilku aktów prawnych. Postępowanie mandatowe, prowadzone jest na podstawie Ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Natomiast kary za wykroczenia, środki karne oraz zasady ich wymiaru określone są w Ustawie z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń. Orzekanie w sprawach o wykroczenia, w tym również w postępowaniu mandatowym, zgodnie z zasadami polskiego prawa odbywa się w drodze indywidualnej oceny danego zdarzenia. Organ orzekający wymierza karę według swojego uznania, oceniając stopień społecznej szkodliwości czynu, biorąc pod uwagę cele kary: w zakresie społecznego oddziaływania oraz zapobiegawcze i wychowawcze. W przypadku postępowania mandatowego organem orzekającym w sprawie jest funkcjonariusz. Nie jest to łatwa rola i jest to jedyny przypadek, gdy jedna osoba, właśnie ów funkcjonariusz, musi pełnić jednocześnie trzy role: oskarżyciela, sędziego, a także obrońcy. Jego zadaniem jest zważyć wszystkie za i przeciw, zachowując niezbędny obiektywizm, a przy tym cały czas obowiązany jest mieć na uwadze, by kara spełniła swój cel wychowawczy, którym jest doprowadzenie do sytuacji, by ukarana osoba w przyszłości nie dopuściła się ponownie czynu zabronionego. Wymierzając karę, funkcjonariusz obowiązany jest wziąć pod uwagę w szczególności rodzaj i rozmiar szkody wyrządzony wykroczeniem, stopień winy, pobudki jakie kierowały sprawcą, sposób działania, stosunek do pokrzywdzonego lub naruszonego dobra, jak również właściwości, warunki osobiste i majątkowe sprawcy, jego stosunki rodzinne, sposób życia przed popełnieniem i zachowanie się po popełnieniu wykroczenia, a także wszelkie okoliczności towarzyszące popełnieniu wykroczenia, zarówno uznawane za łagodzące, jak i obciążające sprawcę.
Tyle teorii, przejdźmy teraz do strony praktycznej. By zobrazować sytuację, przedstawię dwa zdjęcia z interwencji niemal identycznej, jak w opisanej wcześniej rozmowie telefonicznej. Niemal, gdyż w tym przypadku mamy do czynienia z czterema pojazdami i czterema kierującymi.
foto nr 1
foto nr 2
Na zdjęciu nr 1 widzimy następujące pojazdy: Fiat Ducato, Fiat Seicento, BMW oraz Peugeot. Wszystkie zaparkowane są niezgodnie z dyspozycją wynikającą z art. 47 Ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym, dopuszczającą zatrzymanie lub postój pojazdu na chodniku pod warunkiem, że szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych jest taka, że nie utrudni im ruchu i jest nie mniejsza, niż 1,5 metra. Ponadto kierujący Fiatem Ducato nie zastosował się do przepisu zabraniającego zatrzymania lub postoju na chodniku pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 tony. W jego przypadku mamy do czynienia z tak zwanym jednoczynowym zbiegiem wykroczeń, czyli jednoczesnym popełnieniem dwóch czynów zabronionych w tym samym miejscu i czasie.
Pozostawmy na chwilę furgonetkę, przyjrzyjmy się samochodom osobowym. Czy wszystkie one naruszyły tę samą normę prawną? Jak najbardziej. We wszystkich trzech przypadkach kierujący nie pozostawili wymaganej przepisami wolnej przestrzeni chodnika o szerokości 1,5 m. Ale czy można powiedzieć, że wszyscy trzej kierujący popełnili dokładnie ten sam czyn? Oczywiście – nie.
W przypadku Fiata Seicento i Peugeota, szerokość pozostawionego do korzystania przez pieszych chodnika, choć mniejsza, niż wymagane 1,5 metra umożliwia jednak pieszemu przejście. Natomiast kierujący BMW zaparkował go w taki sposób, że pieszy zmuszony jest zejść na jezdnię, by ominąć pojazd, co znakomicie widoczne jest na zdjęciu nr 2 Na drogach o dużym natężeniu ruchu jest to bardzo niebezpieczne, wystarczy moment nieuwagi, by doszło do tragedii. Podobnie w przypadku Fiata Ducato – tutaj również piesi zmuszeni byli wchodzić na jezdnię. W takich sytuacjach dochodzi właśnie do zróżnicowania kar.
Kierujący Fiatem Seicento i Peugeotem zostali ukarani w mniejszym wymiarze, niż kierowcy Fiata Ducato i BMW. Analogiczna sytuacja spotkała też panią, z którą rozmawiałem przez telefon. Pani ta zaparkowała prawie tak samo, jak pojazd obok, jednak to „prawie”, okazało się zbyt wielką różnicą.
powyższy tekst został również opublikowany na stronie www.strazmiejska.org

Dodaj nową odpowiedź